Z Anakreonta Jan Kochanowski

 

Bogactwo, Pieniądz, Miłość, Szczęście, Przemijanie, Śmierć - motywy

 

Kiedy by worek bogatego złota

Mógł człowiekowi przysporzyć żywota:

I sam bych się już jął pieniędzy chować,

Żebych się miał czym śmierci odkupować.

 

Ale jeśli nikt kupnem nie przyczyni

Żywota sobie, zaż nie głupie czyni,

Kto się frasuje, a żywie w kłopocie?

Jeśli masz umrzeć, a cóż ci po złocie?

Ja dobrej myśli zawżdy chcę używać,

 

Ja z przyjacioły chcę pospołu bywać.

A jeśli Wenus od tego nie będzie,

I Bogumiła niechaj się przysiędzie! 

 

 

Anakreont był greckim poetą lirycznym z VI w. p.n.e., który jest uważany za ojca gatunku poetyckiego nazwanego anakreontykiem. Jest to wiersz o tematyce biesiadnej, gloryfikujący uroki życia, często w sposób humorystyczny i lekki, z naciskiem na miłość, wino i zabawę. Nazwa gatunku pochodzi bezpośrednio od jego imienia, a jego styl i miary wierszowe stały się wzorem dla naśladowców. 
  • Twórczość: Anakreont tworzył pieśni miłosne, pieśni biesiadne, a także epigramaty i jamby. Jego dzieła charakteryzowały się wdziękiem i wykwintnością, choć zachowały się z nich jedynie fragmentaryczne przekłady.
  • Anakreontyzm: Gatunek ten, naśladujący jego twórczość, skupia się na lekkich i przyjemnych tematach, takich jak miłość, wino i piękno. Wiersze te są często żartobliwe i rubaszne, ale jednocześnie dopracowane formalnie.
  • Naśladowcy: Anakreont miał wielu naśladowców, m.in. w czasach hellenistycznych, rzymskich i bizantyjskich, a później w XIX wieku. W Polsce jego twórczość naśladowali m.in. Jan Kochanowski we "Fraszkach". 

Satyry, Część pierwsza

Oszczędność

1

Obyczaje, Szlachcic

„Naucz, panie Aleksy, jak to zostać panem.

Nie o takim ja mówię, co wysokim stanem

I wspaniałym tytułem dumnie najeżony,

Albo jaśnie wielmożny, albo oświecony[1],

Co tydzień daje koncert, co dzień bal w zapusty,

A woreczek w kieszeni maleńki i pusty;

Skąpiec Ale o takim mówię, co w czarnym żupanie[2] 

I w bekieszce[3] wytartej, rano na śniadanie

Skosztowawszy z garnuszka piwa z serem ciepło

Lub wczorajszą pieczonkę przypaloną, skrzepłą,

Na saneczkach łubianych[4] do Lwowa się wlecze,

Trwożny, czy z prowizyjką[5] panicz nie uciecze,

A tymczasem w szkatule dębowej okuty

Nowy więzień[6] pospiesza na pańskie reduty[7].

Jam mniemał, że to wielkich włości dziedzic będzie,

Ma wieś jedną w zastawie, a dwie na arendzie. 

Skądże jemu te zbiory? Czy jadących złupił?

Czy skarb znalazł, że tyle pożyczył i kupił?”

„Nie”. „Może jakim szczęśliwym przypadkiem

Po nieboszce małżonce wziął majętność spadkiem?”

„I to nie”. „To zapewne, pieniając zuchwale,

Wygrał w ziemstwie[8] fortunę albo w trybunale[9]?”

„I to nie”. „Może, żeby zbiorów przysposobił,

Wynalazł alchimistę, co mu złoto robił?”

„Nie”. „Skądże ta szkatuła, co niosą na drągach[10]?”

„Zgadnij”. „Nie wiem. Skąd przecie?” „Znał się na szelągach”.

„Cóż stąd?” „Oto stąd wszystko”. „Pewnie bił w mennicy[11]?”

„Ale nie, wszak jej nie masz w całej okolicy”. „To…”

„Nie to. Bądź cierpliwym albo nic nie powiem”.

„Słucham, już będę milczał, niech się tylko dowiem”.

„Wszak w groszu trzy szelągi?” „Cóż stąd?” „Ale proszę,

Wszak w groszu trzy szelągi?” „W trojaku[12] trzy grosze”.

„Ale nie, nie to mówię, zamilknę, albowiem

Kto mi nie da dokończyć, ja mu nic nie powiem”.

„Już milczę”. „Więc zaczynam. Bogactwo, Praca, Szczęście Nie każdy bogatym

Urodził się, lecz szczęście nie zawisło na tym;

Owszem, według mnie, zawżdy szczęśliwi są tacy,

Których nie los zbogacił, ale skutek pracy. 

Skąpiec Ten, co jechał do Lwowa na saniach łubianych,

Ażeby dostał zysku bogactw pożądanych,

Zbyt je drogo zapłacił. Na co sobie szkodzić?

Na co zbiory, jeżeli nie mają dogodzić?

Dla nas są, nie my dla nich. Niech dogodzą miernie[13].

Ten, co żądze w zapędach rozpuszcza niezmiernie,

Światem się nie nasyci, jak ów, który stękał,

Że nie stało narodów, które by ponękał[14].

Mówmy więc, o czym pierwsze mówienie się wszczęło.

Zostać panem, największe, prawda, to jest dzieło.

Cnota teraz za złotem”. „Tak i przedtem było”.

„Ale nie, nie tak złoto jak teraz mamiło.

Cokolwiek bądź, powtarzam, com mówił, a zatem

Bogactwo, PieniądzPoznaj się na szelągach, a będziesz bogatym.

Z małych się rzeczy wielkie sklecają i wznoszą;

Z szelągów się, nie złota, ubodzy panoszą[15].

Nim się skleci z odrobin małych pieniądz złoty,

Nad miedzią zastanowić trzeba się nam poty,

Póki ten lichy kruszec srebru nie wyrówna.

Od srebra aż do złota, praca niewymowna.

Pierwsze kroki najcięższe. Skoro złoto błyśnie,

Do kruszca wybornego podlejszy się ciśnie,

Łatwo już reszta idzie. Tak początek mały

Z pracą, czuciem, staraniem rośnie w kapitały. 

Trzeba więc czcić szelągi; nieznaczne wydatki,

Potoczne[16] ujścia te są utraty zadatki.

Zbierał Piotr, z arend Żydów przenosił i zsadzał;

Ten ciemiężył poddanych, ten w percepcje[17] zdradzał.

Niedbały na rozkazy ścisłe jegomości,

Wziął pięćdziesiąt gumienny[18], sto plag podstarości.

Nieustannie powtarzał, co rano przykazał,

Co dzień nowe rozkazy i pisał, i mazał.

Do gumien, obór, stodół porozsyłał sługi,

Chodził rano i wieczór, gdzie orały pługi.

Jedne zyski wyprosił, a drugie wyfukał;

Zwiózł wcześnie, przedał dobrze i kupca oszukał.

Rok się skończył, perceptę gdy z ekspensą[19] liczył,

Poszedł handel z intratą[20] i jeszcze pożyczył”.

„To pewnie były zbytki?” „Źle jadł, źle się nosił”.

„Pewnie w święta?” „I to nie, w dom gości nie prosił”.

„Może jejmość?” „Ta zawżdy siedziała nad przędzą,

Przy niej kapłony tuczą i pieczenie wędzą”.

„Cóż tę stratę przyniosło?” „Szelągi i grosze.

Nie znał się na nich, dawał, upuszczał po trosze,

Zrobiły się z nich złote, tynfy[21] i talary[22]:

I tak za małe fraszki, za drobne towary

Wyszła suma; a ten, co poddanych uciskał,

Pracując stracił jeszcze, zamiast co by zyskał.

Nie tak czynił pan Michał”. „Jakże?” „Ale proszę,

Proszę mi nie przeszkadzać. Znał pan Michał grosze,

Znał szelągi”. „Któż nie zna?” „Ale nie, nie znacie;

Nie jest to znać, kto małej nie zabiega stracie.

Bogactwo, Pieniądz, SkąpiecPan Michał, nim dał szeląg, pierwej się zatrzymał,

Obejźrzał go dwa razy, a chociaż się zżymał,

Choć już rękę wyciągnął, nazad w kieszeń schował:

Został szeląg z drugimi, w grosz się porachował, Przyszło więcej, woreczek coraz się dął spory, Aż na koniec z woreczka zrobiły się wory. Pieniądz Pierwszy szeląg schowany, co się w grosz pomnożył,

Ten grunt milijonowej fortuny założył.

Złoto się samo strzeże, miedź wstrzymać należy,

Czerwony złoty[23] siedzi, ale szeląg bieży.

Trzeba go mieć na oku, a gdy zbieg uciecze,

Zwracać nazad, bo drugich za sobą wywlecze. 

100

Tak mówił nasz pan Michał, co krocie rachował”.

„Nic też nie jadł”. „Bogactwo, UmiarkowanieJadł dobrze, sobie nie żałował,

Żył uczciwie, wygodnie, chociaż nie wspaniale;

Lepsze miał wino w kubku niż drugi w krysztale,

Tuczniejszy jego kapłon niż pańskie bażanty.

105

Wydawał on, gdzie trzeba, ale nie na fanty,

Nie na fraszki, co z wierzchu szklnią się[24], wewnątrz puste,

Nie na zbytki kosztowne lub modną rozpustę.

SzczęścieBrał rzeczy, jak brać trzeba, i cenił istotą:

Znał on, co jest pozłota, znał, co szczere złoto.

Tym sposobem zgromadził, wspomógł się i użył,

Godzien szczęścia, bo na nie gruntownie zasłużył. 

Nad nasz polor prostotę ja dawną przenoszę.

Niegdyś za naszych ojców rachowano grosze,

Trzymały się też lepiej, szły w liczbie na kopy[25],

Bogatsze były pany, majętniejsze chłopy.

Ojczyzna, Religia, Korzyść, Zdrada Teraz modniejszą jakąś przywdzialiśmy cnotę,

Rachujem na talary, na czerwone złote;

Nie masz ich też, a jeśli niekiedy zabrzęczą,

Napłaczą się poddani pierwej i najęczą.

Wstydziemy się szelągów, złota trzosy nosim,

Cóż po tym, kiedy z lichwą ledwo je uprosim

Albo czyniąc bezwstydną zyskowi ofiarę,

Przedajemy za złoto ojczyznę i wiarę.

Złoty to handel, o bracia! Nikt na nim nie zyska;

Choć ostatnia potrzeba gnębi i przyciska,

Cnota Lepiej być i żebrakiem, ale żebrać z cnotą,

Niż siebie i kraj wieczną okrywać sromotą. 

Zbytek nas w to wprowadził, z nim duma urosła:

Ta z kraju krwawą pracę poddanych wyniosła, Ta panów ogołaca, ta poddanych gnębi, Ta naród w przepaścistej klęsk zanurza głębi. Pozory, Próżność, Przebranie Chcieć być, czym być nie możem, duma to jest podła,

Bieda, Bogactwo, Umiarkowanie Chcemy bogactw, wróćmy się do dawnego źródła:

Niechaj się każdy zbytków niepotrzebnych strzeże;

Nie szpeci wstrzemięźliwość i proste odzieże.

Pieniądz Lepszy szeląg z intraty, chociaż jest miedziany,

Niż pieniądz złotostemplny, ale pożyczany. 

Takimi się ojcowie nie obciąży wali,

Po szelągu, po groszu oni rachowali

I mieli co rachować. My, z pozoru drodzy[26],

Choć tysiące rachujem, przecieśmy ubodzy

Czas to pieniądz. 

 

Tadeusz Kotarbiński 

Czas to pieniądz

Znam hasło "Czas to pieniądz!"...
Jakże ja osądzę, 

skoro mnie pozostawia

w ciężkim ambarasie:

Co czynić? Czy czas stracić?
Czy zyskać pieniądze.

Czy raczej wydać pieniądze

by zyskać na czasie?

 

Jest to interpretacja aforyzmu CZAS TO PIENIĄDZ. Czas jest cennym zasobem, którego można zamienić na różne dobra, podobnie jak pieniądze. Jego marnowanie jest równoznaczne ze stratą finansową. W kontekście pracy oznacza to, że każda chwila poświęcona za zarabianie to konkretna korzyść finansowa, a niewykorzystanie tego czasu jest stratą. 

Aforyzm podkreśla wartość wykorzystania czasu, niemarnowania go. 

 

Rozterka człowieka współczesnego, który musi wybrać między czasem a pieniędzmi. Czy zarabiać i tracić cenne chwile w życiu, czy ważniejsze jest oszczędzać czas kosztem pieniędzy. Człowiek nie jest pewny swoich decyzji. Każdy jednak staje przed takim dylematem i musi podjąć decyzję. 

Podmiot liryczny nie daje odpowiedzi. Pozostawia czytelnika w refleksji. Utwór skłania do zatrzymania się i zastanowienia, co jest w życiu ważniejsze. Jakie wartości powinny być na pierwszym miejscu. Co jest cenniejsze? Czas, który nie jest odnawialny, czy pieniądz, który można ponownie zarobić, Pieniądze można odzyskać, ale straconego czasu nie - nigdy. 

Jan Twardowski

Tak mało

Jest miłość

za nic

nie chce listów

spotkań

cielęciny bez kości

piernika

ani form wyklepanych

jelenie przy spotkaniu kłaniają się rogami

ani głosu w telefonie

- zapnij palto żeby nie zatkało

tak mało potrzeba tak mało

 

jest wielka miłość

uczyła święta babcia

pozostaję jej wierny

miłość za Bóg zapłać

Niewiele potrzeba, aby była prawdziwa miłość. Jednocześnie nie jest łatwo to osiągnąć. Podmiot liryczny wylicza proste rzeczy. Te drobiazgi mogą odmienić świat. 

Miłość nie potrzebuje wielkich gestów ani wielkich słów. Podmiot liryczny mówi, że miłość jest za nic. Jest bezinteresowna. Nie oczekuje zapłaty ani wdzięczności. Nie oczekuje listów, prezentów, telefonów. wystarczy obecność i troska drugiego człowieka. Codzienne zwyczajne rzeczy- przypomnienie, aby się ciepło ubrać. Palto to symbol bliskości, troski. Jak niewiele trzeba, aby być szczęśliwym i kochanym

masło maślane - pleonazmy

Klasycznym przykładem jest wyrażenie „cofać się do tyłu”. Inne często stosowane to „plus dodatni”, „minus ujemny”, „podskoczył w górę”, „spadł w dół”, „fakt autentyczny”. Pleonazmy biorą się często z tego, że twórca wypowiedzi nie rozumie znaczenia lub pochodzenia danego słowa (w przypadku wyrazów obcych).

Co za dużo, to niezdrowo - tautologia

Tautologia – najpopularniejsze przykłady

Tautologia jest na tyle popularnym zjawiskiem, że przykładów takiej konstrukcji językowej mamy naprawdę sporo. Powielanie tej samej treści występuje w sztucznie poszerzanych tekstach lub w wypowiedziach, w których chcemy coś podkreślić, uzupełnić, przedstawić jak najwięcej cech, argumentów. Tak powstają zbitki:

 

  • twórczy i kreatywny – te przymiotniki oznaczają to samo i wystarczy ograniczyć się do jednego. Nie przybędzie nam kreatywności od powtarzania synonimów.
  • klimat i atmosfera (spotkania) – charakteryzując np. spotkanie w pracy, mówiąc o atmosferze i klimacie, opisujemy w tym przypadku dokładnie to samo,
  • ostentacyjne, na pokaz – zachowanie uznane za ostentacyjne równie dobrze można określić takim na pokaz. Ten dodatek nie uzupełnia naszej wypowiedzi.
  • tylko same (plusy) – równie dobrze możemy powiedzieć: tylko plusy lub same plusy
  • jednocześnie, w tym samym czasie – to jest ten sam moment: jednocześnie byłam / w tym samym czasie byłam… (Dostrzegacie prawidłowość?)
  • i jeszcze w dodatku – wystarczy i albo jeszcze, albo w dodatku,
  • nielegalny i niezgodny z prawem – nielegalny to niezgodny z prawem. Nie istnieje coś legalnego, ale niezgodnego z prawem.
  • geneza i źródło – podobnie jak: geneza i pochodzenie – to są synonimy. Nie ma sensu tego powtarzać.
  • wbrew pozorom, jak mogłoby się wydawać – zwroty: wydaje się, że i sprawia pozory mówią o tym samym wrażeniu. To połączenie to zdecydowanie nadmiar.

 

Do tautologii należy również bardzo popularne połączenie: tylko i wyłącznie – mówimy albo tylko, albo wyłącznie, chociaż niektórzy językoznawcy uznają to wyrażenie za uzasadnione dodatkowe podkreślenie i akceptują jego użycie.

  • poprawa i polepszenie zdrowia,
  • ciekawy i interesujący,
  • ranga i znaczenie społeczne zawodu nauczyciela,
  • źródło i geneza hymnu,
  • ale jednak wydaje mi się, że,
  • i jeszcze w dodatku,
  • ocena poprawności i prawidłowości,
  • tylko i wyłącznie,
  • ten sam izoefekt,
  • siła i moc,
  • suwerenność i niezawisłość,
  • odwaga i męstwo,
  • geneza i pochodzenie,
  • najlepszy, a zarazem optymalny,
  • piękne, ładne ząbki,
  • nastąpił zgon i poszkodowany zmarł.

Skróty i skrótowce